Krystyna Kwiatkowska

1953÷2005

Zawsze są jakieś boczne drzwi.

Kilo mięsa

Żył w Delhi stary kupiec imieniem Dindajal. Słynął on z tego, że w uczciwy sposób dorobił się ogromnego majątku - co, jak wiadomo, w każdych czasach zdarza się tak rzadko, że może stanowić tytuł do sławy.

Zdarzyło się, że musiał on nagle zapłacić dużą sumę pieniędzy. Miał wtedy mało gotówki - jego dłużnicy nie kwapili się ze zwrotem należności. Rad nierad, Dindajal udał się do bogatego lichwiarza Keszawdasa.

Keszawdas z jakichś sobie tylko znanych powodów nienawidził kupca i postanowił skorzystać z okazji, by wyprawić go na tamten świat.

- O czcigodny - rzekł, kłaniając się nisko, by ukryć uśmieszek, który wbrew woli wypełznął mu na usta. - Jest dla mnie zaszczytem, że tak znamienita osoba pragnie korzystać z moich usług. Byłoby wprost niegodziwością żądać od ciebie procentów. Zechciej, o czcigodny, przyjąć warunki bardziej honorowe: jeśli w umówionym terminie nie oddasz pieniędzy, ja, Keszawdas, będę mógł własnoręcznie wyciąć kilo mięsa z dowolnie wybranej części twojego ciała.

Dindajal, pewien, że szybko zbierze potrzebną sumę, przystał na to. Spisano umowę.

Pech chciał, że kupiec musiał nazajutrz wyjechać do innego miasta. Sprawy przeciągnęły się i nie zdążył na czas. Wprawdzie jego pełnomocnik ściągnął tymczasem należności od dłużników, ale i tak kupiec spóźnił się o jeden dzień. Keszawdas nie przyjął pieniędzy.

- Warunki umowy - uśmiechnął się, spuszczając oczy - są jednoznaczne. Nie dopełniłeś terminu, o czcigodny, mam prawo do kilograma twojego ciała. - I sięgnął po nóż.

Przerażony Dindajal rzucił pieniądze na podłogę i uciekł z domu lichwiarza.

Keszawdas wniósł sprawę do sądu i wygrał ją; warunki umowy istotnie były jednoznaczne. Kupiec w rozpaczy odwołał się do Birbala.

- Wyrok wielkiego wezyra był równie jednoznaczny jak umowa:

- Keszawdas ma prawo wyciąć z dowolnie wybranej części ciała Dindajala dokładnie kilo mięsa, ani mniej, ani więcej - zgodnie z tym, co obaj podpisali. Jeśli się pomyli choćby o gram, zostanie skrócony o głowę, a jego majątek przejdzie na skarb państwa.

Keszawdas zadrżał i szybciej, niż jego tusza na to pozwalała, opuścił pałac, a szach, dobrze znający uczciwość Dindajala, był wielce zadowolony z wyroku Birbala.

Wykonanie strony: Rafał K. Sikorski; © Krystyna Kwiatkowska; Hosting: www.gryzzly.com